niedziela, 19 stycznia 2014

Pietrek Pan



Niestety nie wyrobiłem się z postem w czwartek.
Konkurs okazał się być za trudny, no ale to dopiero początek więc Wam wybaczam.

To o czym dzisiaj chciałem napisać to Piotruś Pan. Od 1902 roku, kiedy to po raz pierwszy pojawiła się wzmianka na temat tej postaci, nieustannie jest ona obecna w Świecie Bajek. Właściwie to trzeba powiedzieć, że Piotrek już nie jest tylko postacią z bajki, jest kimś znacznie więcej. Dla każdego kto miał z nim styczność, staje się on łącznikiem, łącznikiem z dzieciństwem, łącznikiem z pięknym światem Nibylandii - przepełnionym marzeniami. Jest coś niesamowitego w tej postaci, która dorobiła się nawet własnego syndromu.

Gdy pierwszy raz czytałem "Przygody Piotrusia Pana" Barriego wydawało mi się, że jest w nim coś bardzo nienaturalnego, bo jak można nie chcieć dorosnąć. Jako jeszcze mały dzieciak nie mieściło mi się to w głowie; przecież ja chciałem być dorosły, to dlaczego ten "super-latający-koleś" nie chciał? Muszę przyznać, że świat Nibylandii był tak mocno wciągający, iż pamiętam okres, w którym nie byłem w stanie zasnąć nie słuchając bajki-grajki o Piotrusiu (szczerze polecam do tej pory pamiętam prawie całą na pamięć :)). Myślę, że każdy kto miał styczność z Dzwoneczkiem, Kapitanem Hakiem, Wendy i całą resztą tego świata nigdy nie żałował. Bo czas spędzony w krainie marzeń, to zawsze czas dobrze zagospodarowany, czas rozwijający każde dziecko (a także dorosłych) nie tylko emocjonalnie ale także intelektualnie.

Skoro samo słuchanie i czytanie było w stanie przenieść mnie do zupełnie innego świata, to oczywiście od ekranizacji spodziewałem się czegoś jeszcze lepszego. Ci, którzy oglądali, potwierdzą, a Ci, którzy jeszcze nie mieli okazji powinni jak najszybciej znaleźć jakieś dzieci (żeby mieć dobrą wymówkę :P) i oglądnąć tę znakomitą bajkę. Na przestrzeni lat doczekał się "Piotruś Pan" już kilku filmów: animowanych i fabularnych. Pierwsza ekranizacja była niema i niestety nie miałem okazji jej oglądnąć :/ Natomiast trzeba przyznać, że wytwórnia Disney'a odwaliła kawał świetnej roboty. 

Bajka, która została wydana w 1953 roku wciąż wciąga. Jest naprawdę znakomicie zrobiona, a jedyne czego mi w niej brakowało, to większej ilości piosenek. Natomiast cała reszta odpowiadała moim dziecięcym wyobrażeniom, wszystko było tak jak sobie wymarzyłem. Muszę tu jeszcze wspomnieć o niesamowitej produkcji o tytule "Marzyciel" z Johnnym Deppem w roli głównej, opowiadającej o twórcy książki/sztuki Barrie'm. Jest to wybitny film z niesamowitą grą aktorską, poruszający i pokazujący jak wielka jest siła ludzkich marzeń. Polecam bardzo gorąco; seans bez chusteczek się nie obejdzie.


Obecnie zastanawiam się jak wyglądałoby moje życie bez Piotrusia Pana? Na pewno byłoby dużo mniej ciekawym i radosnym miejscem. Być może bez tej postaci stąpałbym mocniej po ziemi i stałbym się większym realistą. Być może... ale taka sytuacja nie byłaby za bardzo pożądana :P Jestem wdzięczny za syndrom Piotrusia Pana (nie chcącego-dorosnąć dziecka), bo dzięki niemu życie jest dużo bardziej kolorowe. Będąc dorosłym pozwala mi zostać dzieckiem. Myślę, że wszyscy musimy się tego od Piotrusia uczyć, bo w końcu nawet w Piśmie Świętym jest napisane "Jeśli się (...) nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego." :) Zatem coś w tym musi być. W końcu życie bez marzeń byłoby takie smutne.

Jako, że konkurs nie został rozstrzygnięty, a nagrody leżą, to ogłaszam inny konkurs.

"Stwórz własną listę 5 piosenek z bajek Disney'a dotyczących marzeń."

Lista, która będzie moim zdaniem najfajniejsza, zwycięża :) zgłoszenia możecie przesyłać na maila: disneyomania@gmail.com do 23-ego stycznia 2014.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz